Galerie handlowe – bliżej czyli dalej

opuszczona galeria zdjecie zdjęcie i mapa ze strony http://www.buzzfeed.com/mjs538/completely-surreal-pictures-of-americas-abandoned-malls

W Polsce istnieje obecnie prawie 400[1] galerii handlowych o pow.8,5 mln km2, 58% z nich znajduje się w największych aglomeracjach. Na 1000 mieszkańców, przypada średnio 244m2 .Na liście tej przodują jednak Kielce – ze wskaźnikiem nasycenia 768 m2. W  Warszawie stwierdzono ich niedobór  („jedynie” 559 m2/na 1000 mieszkańców), choć obecnie działa  już 58 galerii (tzw.WOH –wielkopowierzchniowych galerii handlowych – o pow. powyżej 2tys.m2) oraz 12 w okolicach stolicy. Ciągle jednak planowane są nowe tego typu obiekty.

Klienci często chwalą sobie możliwość zrobienia zakupów o różnym asortymencie pod jednym dachem, a przy okazji np. wypicia kawy. Ponoć nie brakuje najemców, którzy za m2 są skłonni płacić ponad 100euro, wskaźnik pow. niewynajętych wynosi zaledwie 2-5%.[2] Wydaje się więc, że to świetny  interes, także dla miast, które czerpią zyski ze sprzedaży lub dzierżawy ziemi. Ostatnio do ratusza wpłynęło aż 26 wniosków od inwestorów o zmianę studium zagospodarowania miasta  w związku z nowymi inwestycjami. Warszawski ratusz  zlecił firmie Aecom[3]przeprowadzenie stosownych analiz. Pozwolenie otrzymało 19 galerii, choć w sumie planowanych jest więcej (wliczając także te planowane zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego). Tu pojawia się jednak pewne znaczące „ale”.

Jak łatwo się domyśleć, poprzez efekt skali, gwałtowny wzrost ilości galerii handlowych w Polsce od 1999 roku musi mieć jakieś skutki uboczne. Prawo polskie w tym zakresie jest dziurawe, opieszałe i niespójne. Chcesz mieć bliżej do galerii ? Wiedz, że masz dalej do…

Ekonomia

We wspomnianych Kielcach, gołym okiem można zauważyć, że wyremontowana dużym nakładem zabytkowa ulica Sienkiewicza, główny deptak miasta, teraz jest siedzibą głównie banków. Zniknęły też sklepy jubilerskie czy księgarnie. Podobnie jest na warszawskim Żoliborzu, powstała nawet inicjatywa lokalna „Plac Wilsona nie dla Banków”, których jest tam stanowczo za dużo. Pustynnienie historycznych centrów miast i centralizacja peryferii  to bowiem jeden z owych  skutków ubocznych. Galerie handlowe stają się substytutem centrum, dlatego w USA przenoszono do malli muzea, biblioteki, komisariaty policji, domy kultury, punkty pośrednictwa pracy, a nawet kościoły (Everett, Mashpee Commons w USA). W warszawskim Blue City, którego powierzchnia jest 1,5 razy większa od powierzchni Pałacu Kultury  znajdziemy  klub fitness, nocny klub z dyskoteką, centrum medyczne, korty do squash’a i oczywiście park rozrywki. W tym samym czasie  drobni handlowcy z ulicy Odyńca (Warszawa), oraz z ulicy Focha w Radomiu zjednoczyli się w walce o klienta odebranego przez galerie handlowe.[4]  Problemy ma ulica Piotrkowska w Łodzi i ulica 3 maja w Katowicach. W ciągu 2,5 roku (do połowy 2012 r. zniknęło w Polsce 55 tys.sklepów głównie odzieżowych i spożywczych, „pokonały je markety” alarmuje Dziennik Gazeta Prawna[5]. Tymczasem duże sieci handlowe chwalą się ile to stworzyły nowych miejsc pracy. A ile zabrały? Małe i średnie polskie przedsiębiorstwa nie wytrzymują starcia z konkurencją, wymuszana jest tańsza siła robocza, zyski z wielko powierzchniowego handlu są odprowadzane głównie za granicę i tam inwestowane w nowe parki technologiczne, uniwersytety czy boiska szkolne. Polska coraz bardziej staje się obywatelem Europy klasy B, jeśli nie C.

Nie zawsze korzyści odnosi tu także kieszeń klienta. Galerie handlowe stwarzają za to iluzję dobrobytu dla licznych „wycieczek” mieszkańców z prowincji, którzy chcą chociaż otrzeć się o świat luksusu. Czy jednak tylko oni mają kompleksy? W Niemczech czy w Austrii w mniejszych miastach  w ogóle nie spotkamy piętrowych galerii. Dla wygłodniałych konsumpcyjnie Polaków pamiętających czasy komunizmu błyszczące budynki ze szkła i stali wciąż są jak błyskotka i  magnes. Nieliczni pytają, co przy okazji tracimy. Co mogłoby powstać zamiast „galerii”, które snobują się na sztukę zapożyczoną sztucznie  nazwą, może właściwsza byłaby nazwa  „kupowalnie”?

W prestiżowych raportach Globalization and World Cities  dotyczących wpływowych miasta świata brane jest pod uwagę kilka wskaźników: siedziby międzynarodowych koncernów, liczba zarejestrowanych domen, światowe atrakcje turystyczne, poziom życia w mieście, koncentracja  czołowych aktorów życia społ. –polit. We współczesnych miastach epoki postindustrialnej liczy się bowiem bardziej przepływ informacji niż towarów, technologie bardziej naukochłonne niż kapitałochłonne i kulturotwórcza rola miasta. Polska leży poza wpływowym tzw. niebieskim bananem ciągnącym się od Płn. Włoch, przez Szwajcarię, zach. część Niemiec i wsch. Francji, kraje Beneluxu, aż po Londyn. To efekt braku wielowiekowych tradycji rozwoju nauki i techniki. Jeśli brakuje klasy twórczej, a kraj zredukowany jest do roli konsumenta, to wówczas mamy do czynienia z państwem (miastem) peryferyjnym.  Polska jest zaliczana do krajów półperyferyjnych.  Prof. W.Kieżun wyraża się jeszcze dosadniej, że Polska jest krajem neokolonialnym. W 2006 roku Warszawa zajęła ostatnie miejsce w rankingu jakości życia wśród europejskich miast, pierwsze pod względem najniższych kosztów zatrudnienia pracowników, jedno z ostatnich pod względem czystości środowiska. European Spatial Planning Observation Network[6] w raporcie z 2013 roku tworząc listę priorytetów rozwoju, jako pierwszy wymienia innowacyjny rozwój naukowy i techn.,  komunikację, po  trzecie wspieranie rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw (SMEs ),dalej kwestie zanieczyszczenia środowiska i racjonalnej gospodarki zasobami, kwestie zatrudnienia oraz wyrównywania różnic społecznych, edukację i administrację.  Jak widzimy handel wielkopowierzchniowy nawet nie znalazł się na tej liście. Podkreśla się rolę w maksymalizacji pozytywnych skutków wydawania publicznych pieniędzy, integracji celów. Polska od wielu lat ma nadwyżkę importu, nad eksportem. Jesteśmy więc głównie rynkiem zbytu. Polskie miasta, które pozwalają u siebie budować coraz więcej i więcej galerii handlowych wchłaniają głównie zagraniczne towary i dostarczają taniej siły roboczej. Dlaczego samorządy wspierają zachodnich emerytów? –  pyta A.Kawalec wskazując, że to właśnie oni są głównie udziałowcami Unibailu (właściciel Galerii Mokotów, Arkadia, Złote Tarasy, Warszawa Wileńska)[7].Każde 100 zł z naszego portfela to 16-20 zł oddane w formie czynszu. Czy to Polska staje się więc zapleczem Europy, czy też Europa zapleczem Polski? Zagraniczni inwestorzy galerii handlowych nie są zainteresowani harmonijnym rozwojem miast i ich przyszłością. Dla nich dana lokalizacja jest jedną z możliwych i zazwyczaj tymczasową, inwestycja ma przynosić zyski. Buduje się często szybko i tanio (na początku 2014 roku, w Poznań City Center zawaliło się 1 tys.m2 sufitu)[8]. Władze miasta powinny mądrze gospodarować stale kurczącą się przestrzenią inwestycyjną. Obecnie mamy do czynienia ze swoistą inwazją inwestycji konsumpcyjnych, kosztem innych. Wydaje się, że umacniają one cywilizacyjną przepaść między np. Warszawą, a innymi miastami Europy. Socjologowie miasta, w tym prof. B.Jałowiecki, z którego opracowań głównie  korzystam, mówią o 30 letnim opóźnieniu urbanizacyjnym Polski. Cóż, naiwny Polak „kupi” wszystko jak leci, także centra handlowe, rzekomo bardzo nowoczesne…

Miasto i mieszkańcy

Miasta zawsze zakładano i budowano bardzo starannie. W rzymskim dokumencie Lex Julia Municipalis (powstałym ok.45 r.przed Chr.za Julisza Cezara) określono zasady funkcjonowania samorządów miejskich, w tym bezpieczeństwa, higieny, organizacji miasta, pilnie strzegąc równowagi między prawami prywatnymi i publicznymi. Przez wieki poszukiwano wzoru miasta idealnego. Niedościgłym wzorem zrównoważenia przestrzeni publicznej i ładu estetycznego odznaczały się miasta średniowieczne. Miasto powinno być bowiem spójne, harmonijne, czytelne. Oś zamek- ratusz-kościół symbolizowała tę równowagę. Owszem zdarzały się także miasta typu Liege – skoncentrowane wokół dworu księcia lub pałacu biskupa (dziś galerii?). Największe budynki w mieście  symbolizowały bowiem prymat i dominację. Komu lub czemu stawiamy pomniki – galerie?

Jak mówi Mikołaj Madurowicz miasto to symbol naszego zwycięstwa nad siłami natury, historyczny palimpsest złożony z pokładów pamięci kolejnych pokoleń. Miasto można czytać jak księgę, to  ekran naszych potrzeb, wartości, a nawet lęków. Samo centrum miasta to archetyp. Dlatego rozwój miasta to nie tylko pochodna infrastruktury, zasobności portfela, ale także przede wszystkim świadomości mieszkańców. Poszczególne elementy miasta są nośnikami  sposobu pojmowania świata, nośnikami symboli. Np. grecka agora symbolizowała otwartość, pole do dyskusji, debaty. Dziś biurowce symbolizują władzę, prestiż. Zakupy w centrach handlowych oprócz dobrobytu, wyrażają indywidualną ekspresję, czasem snobizm, czy próżność, są formą rozrywki (choć nie dla tych którzy polują na najtańsze towary). Już w starożytności czy w średniowieczu po ubraniach rozpoznawano przynależność do poszczególnych klas społecznych. Zakupy stały się także formą rozrywki lub wręcz używki, czasem pułapki zakupoholizmu. Kleptomanię opisano w XIXwłaśnie „dzięki” centrom handlowym. Miasto scala w sobie wartości użytkowe, estetyczne, symboliczne, identyfikujące. Choć to centra handlowe sprowokowały użycie szkła jako mat.budowlanego, wynalezienie klimatyzacji, pakowanie towarów i nowoczesny marketing, konsumpcja to tylko jeden z aspektów życia miasta.

Stały wzrost gospodarczy to symbol fetyszyzacji życia społecznego. Nic dziwnego, że jako symbol protestu mieszkańców Krakowa przeciwko budowie galerii handlowej wybrano złotego cielca kojarzonego z chciwością. Nawet w dobie pluralizmu światopoglądowego wartości są wspólnym, choć niewidzialnym, ale niezbywalnym fundamentem życia miast i społeczeństw. Triada aksjologiczna: dobro, prawda i piękno powinna być obecna w długofalowych planach rozwoju miast, które są obrazem aspiracji jego mieszkańców i przekazem dla potomnych. Architektura od zawsze propagowała określone wzorce, zachowania i nawyki. Narzekania księży, że rodziny zamiast do kościoła idą do pobliskiego centrum handlowego nie do końca są bezpodstawne. Dlatego architektura czasem była nadużywana przez satrapów i dyktatorów (patrz Pałac Kultury). Prof.Kieżun twierdzi, że i dziś największym zagrożeniem dla każdej władzy jest megalomania, luksusomania, korupcja oraz arogancja wobec ogółu społeczeństwa, któremu powinna służyć. Zasada zrównoważonego rozwoju mówi, że świata nie odziedziczyliśmy po naszych przodkach, ale pożyczyliśmy go od naszych dzieci. No właśnie, jaką przyszłość im szykujemy?

Upadające galerie

Jak pokazują doświadczenia amerykańskie po latach zachwytu galeriami handlowymi, przychodzi regres, popularność odzyskały małe sklepiki za  rogiem pozwalające na szybkie zakupy. Dziś w USA po boomie lat 80-tych straszy około 70 opuszczonych galerii handlowych, których nie ma kto rozebrać.[9] Zdjęcia ze schodami ruchomymi i opustoszonymi marmurowymi halami są naprawdę szokujące! Mapa z lokalizacją opuszczonych centrów handlowych znajduje się poniżej.Optymistyczne założenia rynkowe i przejaw nadmiernych ambicji nieprzystających do siły nabywczej rynku nie wytrzymały realiów. „Rośnie liczba upadłości, przejęć i redukcji”  mówi Karol Kalicki z Upside Property[10] i dodaje, że powinniśmy lepiej zarządzać już istniejącą powierzchnią, a nie tworzyć nowe galerie. Przyszłość należy do e-handlu oraz dyskontów.

mapa opuszczone galerie

Dehumanizacja i  lokalny kapitał społeczny

Handel wielko powierzchniowy jest także zdehumanizowany, odczłowieczony, bardziej przypomina taśmociąg fabryczny. Pani ze sztucznym uśmiechem, przy dźwiękach miłej muzyki skanuje kolejne ceny. W małym lokalnym sklepie pani Lodzia, odłoży dla nas sukienkę znając nasz gust, zapyta, jak minął dzień. Galerie handlowe wzmacniają zaś defragmentaryzację i dysfunkcjonalność miasta. Poszczególne jego części powinny odpowiadać funkcjom globalnym, regionalnym i lokalnym, w miarę samowystarczalnym. Brakuje takiego myślenia. Tymczasem historia powojennej Polski to degradacja społeczności lokalnych, które wzmagały poczucie zakorzenienia, więzi społecznych, identyfikacji, architektura galerii jest pozbawiona cech stylu narodowego, regionalnego. Czołowi polscy urbaniści stawiają na małe lokalne centra handlowe, w tym ulubione przez Polaków bazarki, czy kameralne uliczki handlowe. Klienci galerii  i tak zresztą narzekają, że i tak wszędzie w nich jest to samo. Przestrzeń publiczna to jedno z tych miejsc, gdzie budowany jest kapitał społeczny, wymaga pewnej swobody, a w galeriach są tylko przypadkowi ludzie. Galeria to zamknięty obszar i dostęp kontrolowany, to przestrzeń niedemokratyczna, niejednorodna wręcz  rasistowska (ekonomicznie) twierdzi D.Ghirardo.

Tymczasem mieszkańcy dzielnicy czy osiedla mają tylko pozorny wpływ na decyzje budowlane, plany zagospodarowania  przestrzennego są ogłaszane małym drukiem i nie docierają do zainteresowanych osób, a powinny. Nie zawsze zdarzają się dobre przykłady współpracy, gdzie inwestor rzeczywiście bierze pod uwagę uwagi mieszkańców w ramach konsultacji społecznych (galeria Wilanów) i projektuje kilka zielonych dziedzińców, miejsce na lodowisko, plac zabaw czy stoiska żywności ekologicznej i sąsiedzką wymianę książek. Najczęściej realizuje swoje partykularne interesy. Maleją współczynniki: pow.galerii/ pow.boisk sportowych/muzeów/ placówek edukacyjnych. Dodatkowo  wielki kapitał jest często lokalnie konfliktogenny, o czym powiadomił mnie pewien policjant.

Kindermarketing

G.Makowski po przeprowadzeniu badań w Galerii Mokotów (2003 rok, 174 godzin obserwacji +ankiety) wyróżnił 4 typy bywalców w galeriach: spacerowicze, zadaniowicze, szczury i mall junkies. Szczury – to głównie młodzież, która ucieka od szkoły, dla zabicia czasu, także wśród spacerowiczów, jest sporo młodzieży. Spacerowicze spędzają w galerii średnio 160 minut i wydają 280 zł, choć przyszli tylko pooglądać i poprzymierzać, tracą poczucie czasu (średnio klienci spędzali 118 minut, zadaniowicze wydawali tylko 148 zł). W USA już na początku popularności malli (galerii), zauważono najazdy znudzonej młodzieży „Młodzież przychodziła przed szkołą, po szkole i zamiast szkoły, przesiadując całe dnie i nic nie kupując” To dla niej zaczęto ustawiać automaty do gry.[11] Ponieważ grupy włóczących się bez celu grup nastolatków oraz niepracujących studentów czasami dopuszczały się aktów wandalizmu lub po prostu zaczepiały porządne feshionerki, począwszy od 1996 roku wzorem Mall of America in Bloomington wprowadzano w kolejnych centrach amerykańskich obowiązek obecności rodzica lub osoby powyżej 21 r.ż.W 2010 roku prawo to obowiązywało już w 66 galeriach handlowych (tylko w weekendy lub w ciągu tygodnia)[12]. Powstała nawet komedia pod znaczącym tytułem „Mallrats”. Co przyciąga tak młodzież? Galerie handlowe skupiają życie społeczne. To nic, że młodzież tańczy, jak im drużyny marketingowców grają i daje się łatwo wciągnąć  „odkurzaczom pieniędzy”. Socjolog Merry White w swojej książce „ Material child” (Dziecko – materialista) podaje, że robienie zakupów to ulubiona rozrywka japońskich nastolatków. [13]Czyż w Polsce budowa galerii handlowych na terenach dużych osiedli mieszkaniowych nie powinna być zakazana lub chociaż ograniczana? Rzuca się w oczy przykład planowanej galerii TESCO w Warszawie, na Kabatach znajduje się 7 szkół podstawowych. I bez tego we współczesnych szkołach  ogromnym problemem jest rywalizacja i dyskryminacja ze względu na ubiór i gadżety techniczne. Coraz bardziej obniża się wiek zapadalności na szerzącą się anoreksję, która dotyka także  chłopców, młodzież jest bowiem pod ogromną presją wyglądu zewnętrznego, zachodnich marek. Nie wspominając o patologii galerianek. Pamiętam wpis w starym pamiętniku mojej mamy: gdy świat nam oczy zawraca, nie ładna suknia zdobi człowieka, tylko charakter, nauka i praca…Termin próżność wydaje się taki niedzisiejszy…Dzieci i młodzież to bazowa grupa klientów wielu galerii handlowych, rodzice są często zbyt zajęci. Wcześniejsze ustawodawstwo  dotyczące handlu wielkopowierzchniowego, obejmowało zakaz budowy galerii w obrębie miast lub wymagało oddzielnych zezwoleń[14]. Rzeczywiście pierwsze  amerykańskie malle były lokalizowane poza miastami, w Polsce kindermarketing ma się świetnie.

Ekologia

Nie bez znaczenia są także względy ekologiczne. Wg raportu Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) za 2013 r. Polska i Bułgaria to dwa najbardziej zanieczyszczone kraje w Europie, w pierwszej dziesiątce miast aż 6 jest z Polski[15]. Z punktu widzenia ekologii i logistyki o wiele lepszym rozwiązaniem byłyby małe, lokalne miejsca dokonywania zakupów, duże powinny być lokowane poza miastami. Ponadto bezpośrednim sąsiadom galerii przeszkadzają wyziewy  samochodów dostawczych (większy ruch i więcej spalin o dziwo produkują te mniejsze „dostawczaki” niż większe, a rzadsze TIR-y). Złe rozwiązania komunikacyjne sprawiają często, że dojazdy powodują korki, klienci parkują na chodnikach i rozjeżdżają trawniki. Ogromne urządzenia klimatyzacyjne na dachu są źródłem ogromnego hałasu. Istniejące prawne ograniczenia zdaniem Ligii Walki z Hałasem nie obejmują np. bardzo uciążliwych infradźwięków, pomiary są niereprezentatywne, starzejące się urządzenia generują coraz większy hałas, ekrany czy inne zabezpieczenia nie spełniają swojej funkcji (odbicia, interferencja dźwięków). Protestują więc sąsiedzi galerii w Katowicach[16], którzy mają także problemy ze sprzedażą swoich mieszkań, z hałasem próbują walczyć sąsiedzi Galerii Kosmos w Koszalinie [17], protesty płyną także pod adresem Galerii Trzy Korony i Gołąbkowice w Nowym Sączu [18], Galerii  Sudeckiej w Jeleniej Górze[19] oraz Galerii Olimpia w Bełchatowie [20]. Mieszkańcy bloków oddalonych o 300 m od Galerii Mokotów w Warszawie, skarżą się, ze nie mogą w nocy spać, a obrazy trzęsą im się na ścianach (fala stojąca), mimo to galeria Mokotów i tak planuje swoją rozbudowę[21].

Dobre przykłady

Dobre przykłady ? – jest ich niewiele. Udane architektonicznie realizacje galerii handlowych to głównie zagospodarowanie odłogów poprzemysłowych: Stary Browar w Poznaniu, Stara Papiernia w Konstancinie, Manufaktura w Łodzi. W miejscach tych rzeczywiście próbuje się uprawiać kulturę wysoką, mają swoje siedziby galerie (sztuki tym razem), organizowane są happeningi. Bercy Village w Paryżu to np. kompleks sklepów w dawnych składach wina.  Udane galerie handlowe przyciągają dodatkowymi atrakcjami: Potzdamer Platz w Berlinie to zespół sklepów, biurowców i centrum rozrywki pod szklanym dachem – ekranem dla iluminacji świetlnych, Centrum Emporia w Malme ma niesamowitą bryłę: wnętrza zdobią dzieła sztuki, liny z wiszącymi roślinami wskazują wejście na dach z parkiem i miejscami do opalania. Odzież i obuwie znanych marek to dziś za mało, potrzebna jest chociażby zapierająca dech w piersiach architektura. Rzesze turystów i klientów o wiele bardziej przyciągają do miast instytucje kultury. Efekt Bilbao (ożywienie miasta w Hiszpanii, które stało się mekką wielbicieli sztuki współczesnej), uzyskano drogą partnerstwa publicznego i wybudowaniu ekstrawaganckiego architektonicznie muzeum Guggengheima – wijącej się metalowej wstążki.[22]Rzesze międzynarodowych turystów przyciągają muzea w Leuven, Quai Branly, Centrum Pompidou.

Od czasu powstania pierwszego domu handlowego Bom Marche w Paryżu (1852), poprzez XIX wiek, kiedy amerykańskie domy towarowe: A.T.Stewart czy Wannamaker, stały się największymi importerami i pracodawcami w USA, aż do największego, współczesnego  shopping malla na świecie Edmonton West Mall Kanadzie o pow.570 tys.m2 z parkiem wodnym, lodowiskiem, teatrami, parkiem morskim (ze zwierzętami) i linowym, repliką statku Santa Maria – centra handlowe stały się symbolami globalizacji. Rozrastając się i multiplikując coraz bardziej należą jednak do sfery pasożytów miasta niż sfery budowania prestiżu. Zakupy gdzieś trzeba robić, od czasu do czasu w galerii. Włodarze miasta powinni jednak bardziej kształtować, a nie odwzorowywać istniejącą kulturę! Rzekomy ład konsumpcyjny to za mało, do harmonijnego rozwoju miast brakuje ładu estetycznego, psychospołecznego, ekologicznego, organizacyjnego (i komunikacyjnego). Miasta rozwijają się dziś w sposób chaotyczny i przypadkowy, impulsywny, a nie intencjonalny, nie pod okiem wszechstronnie oceniających projekty planistów – urbanistów. Przestrzeń prywatna i publiczna, centralna i peryferyjna, sakralna i świecka, powinny się w mieście równoważyć. Nie zapominajmy, że czasem potrzebujemy też pustej przestrzeni…Tymczasem przestrzeń konsumpcyjna coraz bardziej w polskich miastach zaczyna dominować, co niepokoi.

Wciąż chcesz mieć bliżej do galerii?

Agnieszka Marianowicz-Szczygieł

http://lufcik.info

P.S. Zapis audycji radiowej o podobnej tematyce, w której brałam udział:Radio dla Ciebie, „Jest sprawa” 24-09-2014
http://rdc.pl/publikacja/jest-sprawa-hipermarkety/


[1] Najnowszy dostępny Raport Retail Research Forum Polskiej Rady Centrów Handlowych za I poł.2013 roku s.11. file:///C:/Documents%20and%20Settings/aga/Moje%20dokumenty/Downloads/PRCH%20RRF%20raport%20PL-H1%202013.pdf

[2] Raport PRCH s.14-16

[3] http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,15838251,W_Warszawie_moze_powstac_jeszcze_17_centrow_handlowych_.html

[4] http://www.forbes.pl/drobni-kupcy-walcza-o-klientow-wspolny-wrog-galerie-handlowe,artykuly,147044,1,1.html

[5] http://www.forbes.pl/artykuly/sekcje/Wydarzenia/kupujemy-wiecej–ale-malych-sklepow-ubywa,29614,1

[6] http://www.espon.eu/main/Menu_Publications/Menu_SynthesisReports/

[7] http://www.forbes.pl/o-galeriach-handlowych-czyli-czemu-samorzady-wspieraja-zachodnich-emerytow,artykuly,157551,1,1.html

[8] http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,15853712,W_Galerii_Poznan_City_zapadl_sie_sufit__Zamkna_ja.html

[9] http://www.buzzfeed.com/mjs538/completely-surreal-pictures-of-americas-abandoned-malls

[10] http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,15760455,Powolna_smierc_centrow_handlowych.html#BoxBizTxt

[11] (G.Makowski „Świątynia konsumpcji” s.158

[12] http://abcnews.go.com/Business/shopping-malls-increasingly-putting-restrictions-teens/story?id=11701470

[13] http://www.trincoll.edu/~greger/botha-daria.html

[14] „Zasady tworzenia i działania wielkopowierzchniowych obiektów handlowych”, która wymagała zezwolenia wójta, burmistrza oraz sejmiku wojewódzkiego (obiekt pow.2000 m2)

[15] http://turystyka.wp.pl/gid,16079057,title,Najbardziej-zanieczyszczone-miasta-w-Polsce,galeria.html?ticaid=112b92

[16] http://biznes.onet.pl/wideo/mieszkancy-centrum-katowic-ida-na-wojne-z-galeria-,147672,w.html

[17] http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100323/KOSZALIN/34540142

[18] http://www.sadeczanin.info/gospodarka,6/uliczki-przy-trzech-koronach-nie-dla-kns-i-kli-bedzie-zakaz-parkowania,52838#.U4NwuFV_sSY; http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/394029,nowy-sacz-halas-z-golabkowic-przeszkadza-ludziom,id,t.html

[19]http://sprzeciw.salon24.pl/492025,galeria-sudecka-w-jeleniej-gorze-halas-i-zanieczyszczenie.

[21] http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/6BF3FEF0; http://www.ursynow.waw.pl/data/newsFiles/komisja_dialogu_spolecznego_-_problemat.pdf

[22] http://vumag.pl/design/efekt-bilbao,60400.html

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, powiadom o nim innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *