PÓKI NIE MA NIEBA NA ZIEMI… przegląd historyczny sekt apokaliptycznych

Poniższy artykuł stanowi niewykorzystany wstęp historyczny do mojego artykułu pt. „Apokaliptyczna Świątynia Ludu”, który ukazał się w „Uwarzam Rze Historia” nr  10 z dn. 19 października 2013 (str.66-69), który zamieszczam za zgodą redakcji.  

http://lufcik.info/?page_id=386

Agnieszka Marianowicz-Szczygieł

Katastroficzne myślenie  jest  niewątpliwie wyróżnikiem milenaryzmu, który manifestował się już od czasów starożytnych. Ogólnie millenaryzm ( od łac. millenium czyli 1000; lub chiliazm od greckiego odpowiednika tej liczby)  możemy w sensie wąskim określić jako wiarę w rychłe powtórne przyjście Chrystusa i oczekiwanie na  1000 letnie królestwo pokoju i sprawiedliwości (Ap. 20,1-10).  W szerszym sensie to oczekiwanie na nowy porządek i ład społeczny nasilające się zwłaszcza w czasie klęsk żywiołowych, epidemii  lub niestabilności politycznej, czy gospodarczej.

Idee te  możemy prześledzić  na przestrzeni wieków. [1] [2]Począwszy od milenaryzmu wczesnochrześcijańskiego (I-III w),  przez wiek VIII, dość słabo akcentowany  rok 1000, eksplozję XII i XIII wieku, inspirowaną głównie przez poglądy Joachima z Fiore, sytuację w Czechach, Niemczech i we Włoszech  w XV w., Anglię w latach 1640-1660, oraz liczne XIX wieczne ruchy w USA, ruchy te  poniżej omawiam szczegółowo. Spojrzenie wstecz i umieszczenie współczesnych sekt apokaliptycznych na tle dziejów cywilizacji zachodniej może być  pomocne, aby lepiej ocenić zakres ich oddziaływania.

Milenaryzm wczesnochrześcijański z I-III w miał głównie postać dysput teologicznych  ( w Azji Mniejszej: Papiasz i Cerynt I w n.e., Montaniści, Tertulian i Laktancjusz, w Syrii i Egipcie – Bardesanes, Teofil z Antiochii, Hipolit Rzymski, Justyn Męczennik oraz milenaryzm pośredni Ireneusza z Lyonu). Jedynie Montan , zgromadził wokół siebie zwolenników, którzy oczekiwali zstąpienia niebieskiego Nowego Jeruzalem w Pepuzie wg słów jednej z prorokiń. Pewien syryjski biskup wyruszył nawet ze swymi wiernymi, aby na pustyni oczekiwać Mesjasza.[3]. Millenaryzm średniowieczny wbrew pozorom, wcale nie wybuchł około roku 1000. Owszem, opisuje ówczesną gorączkę milenijną niejaki mnich Raul Glaber[4], który spisał swoje „Historie” w latach 30-tych XI wieku. Traktuje się go raczej jako źródło dość niepewne, zwłaszcza, że miał dość szemraną reputację i był wyrzucany z kilku klasztorów. Przed i tuż po roku 1000 opisuje pożary, śmierć wielu wybitnych ludzi świeckich i duchownych , a potem gwałtowne współzawodnictwo miast i miasteczek w stawianiu kościołów, klęskę głodu, grasujące watahy wilków, tajemnicze znaki, gremialne uzdrowienia przez relikwie, zwoływanie synodów, publiczne akty skruchy”. Sam Glaber określa swoje dzieło jako kronikę wydarzeń i cudów . Znaczenie większa  i lepiej udokumentowana jest eksplozja nastrojów milenijnych, która wybuchła w XII i XIII wieku. Wywołały ją poglądy Anzelma z Havelbergu oraz  Joachima z Fiore który twierdził, że odkrył w Biblii scenariusz dziejów. Ostatnia epoka –  Ducha św. miała się rozpocząć około 1260 roku i miało ją poprzedzić nadejście Antychrysta. Ogłoszenie tej daty, skutkowało zarówno odnową  moralną niektórych, jak i funkcjonowaniem nieprobowanych przez kościół grup religijnych, np. biczowników, ruchu waldensów, niektórych wspólnot begardów i beginek. Wiele z tych ruchów Babilon z Księgi Apokalipsy utożsamiało z Kościołem Katolickim. Wśród zwykłych ludzi zaś szerzyła się panika przed sługami diabła (civitas diaboli) utożsamianych przez czarownice, Żyda, muzułmanina. Warto wymienić także sektę Braci Apostolskich, założoną o koło 1260 r., prawdopodobnie na fali głodu, zarazy i walk politycznych we Włoszech, sekta jako pierwsza przeszła od ogłoszenia wizji apokaliptycznych do zbrojnej walki z kościołem i państwem. W roku 1304 przenieśli się do dolin alpejskich czekając na wielką pożogę. Gdy nie nadeszła, zyskując poparcie chłopów sami chwycili za broń i zginęli w bitwie pod Monte Rebello[5].

Kolejna  gorączka apokaliptyczna przypada na wiek XV. Wówczas fala niepokojów religijnych szerokim nurtem przelała się przez Czechy. Z ruchu husytów, który miał ambicje reformatorskie, zrodziły się radykalne apokaliptyczne skrzydło Taborytów oraz inne, jak  adamici, Bracia Czescy. Taboryci  ogłosili, że tylko oni przetrwają nadejście Jezusa wyznaczone na 1420 rok, na swoich siedzibach umieszczonych na górach . Po tej dacie tłumaczyli, że Chrystus powrócił potajemnie, co stanowiło doskonały zabieg socjotechniczny. Pierwotny pacyfizm przerodził się w nieprawdopodobne okrucieństwo, zwalczali zwłaszcza duchowieństwo, szybko wycofali się z ze zniesienia feudalizmu i zaczęli ściągać daniny, chcieli dosłownie „ utopić ręce we krwi wrogów”. Śmierć grzeszników, miała przyśpieszyć upadek Antychrysta. Krwawo stłumili ruch pikardów i adamitów ( którzy epatowali nagością).W XV wieku we Włoszech do idei millenaryzmu odwoływał się  dominikanin Girolamo Savonarola, który w pełnych pasji kazaniach poruszał motyw kary i cierpienia, od 1490 roku przyciągał tłumy mowami o  Antychryście, głosił rychłe nadejście miecza Pana. Florencji przeznaczał wiodącą rolę w rozszerzeniu się odnowy na cały świat. Uwikłany w politykę (utworzył republikę mesjańską, która przetrwała przez 3 lata) potępiony przez papieża spłonął ostatecznie na stosie. Również w XV wieku, ale w Niemczech, ze zwalczanego odłamu  anabaptystów, głoszących konieczność powtórnego chrztu dorosłych, wyłoniła się izolowana sekta w Munster, które w 1534 roku ogłoszono Nowa Jerozolimą. Jan z Lejdy – krawiec, który założył teokrację, rozpoczął swoje rządy od biegu nago przez miasto w stanie ekstazy, ogłosił się mesjańskim królem końca wieków. Wkrótce każde wykroczenie kazał śmiercią, zwłaszcza stosunki pozamałżeńskie, spalił wszystkie księgi poza Biblią, z miast wygoniono innowierców, propagował wielożeństwo, wspólnotę majątkową, wprowadził obowiązek pracy fizycznej, brutalnie zwalczał przeciwników, których czasami osobiście ścinał. Sam…  poślubił  kilka nastoletnich piękności.

Podniesienie temperatury eschatologicznej przeżywała Anglia w latach 1640-1660. Ruch Piątej Monarchii  niepokoje apokaliptyczne poddał nawet pod obrady parlamentu, chciano wprowadzić teokrację, ostatecznie sprawy nie wygrano, ale demontaż państwa był bardzo bliski.

Przyglądając się ruchom millenarystycznym pomijamy bezpłodny na szczęście pod tym względem okres Oświecenia i docieramy do XIX wieku. Chciałabym się zatrzymać nad postacią Williama Millera, farmera ze stanu Nowy York, który ogłosił, że rok 1843 jest najbardziej prawdopodobną datą powtórnego przyjścia Chrystusa. Opierał się na obliczeniach arcybiskupa Usshera z XV wieku , który zsumował długość życia biblijnych postaci i obliczył w ten sposób 6000 lat od stworzenia świata, a także na proroctwie z Ks. Daniela  (8,13-14) o 2300 wieczorach. Kiedy nic się nie wydarzyło, wyznaczył nową datę (zabieg wykorzystywany potem przez różne sekty). Tłumy czekały na Apokalipsę na okolicznych szczytach wzgórz. Kiedy i tym razem koniec nie nastąpił, nastroje wówczas panujące ochrzczono „wielkim rozczarowaniem”. Do świtu płakało około 50 tysięcy ludzi, ukrytych zwolenników Miller miał, jak się szacuje około miliona. Ta pomyłka nie zakończyła się jednak, jak inne w dziejach świata –  tragicznie. Ci, którzy dali się zwieść, razem z prowodyrem pokornie znosili drwiny sąsiadów, mijanych na ulicy: „Co…, jeszcze nie w niebie?”. Z zaistniałego fermentu narodził się ostatecznie ruch Adwentystów Dnia Siódmego, a różne odłamy zwolenników Millera kolejne daty końca świata wyznaczały jeszcze kilkakrotnie.

USA w XIX wieku stało się sceną  rozkwitu  wielu ruchów millenarystycznych, jak Bracia z Plymouth (pochodzili z Anglii i Irlandii), Shakersów (założeni w 1772 roku w Manchesterze, żyli w komunach, wyznawali rytualny celibat i adoptowali dzieci), spirytystów, którzy wyrzekli się stosunków seksualnych, perfekcjonistów Oneidy Johna Humphreya Noyesa (wierzyli, że Jezus powrócił już powtórnie w 70 roku n.e.), pochodzące z Niemiec Społeczeństwo Harmonii (Harmony Society;  członkowie żyli w komunie i głosili konieczność oczyszczenia wobec zbliżającego się powtórnego przyjścia Chrystusa, żyjące w komunach poddanych surowym regułom).

Co mówi TEOLOGIA?

Chrześcijański sens apokalipsy równoważy miłosierdzie i sprawiedliwość,  w odróżnieniu od rozmaitych kultów i sekt, w których jest zdecydowanie więcej lęku niż nadziei. Mówi o triumfie dobra, nagrodzie i ukaraniu zła, o odpoczynku, nowym właściwym życiu, objawieniu tego, co ukryte. Bóg  jest przedstawiany jako ten, który chce  każdego człowieka obdarzyć wieczną radością. Jednocześnie przestrzega się przed brakiem zaangażowania, bezradnym oczekiwaniem na to, co ma się wydarzyć, a także iluzją raju na ziemi, tak chętnie wykorzystywaną przez rozmaite sekty apokaliptyczne.  Bóg chrześcijański jest ciągle obecny i działający. W Biblii znamienne są już greckie określenia: apokalypsis = odsłonięcie tego, co ukryte (2Tes 1,7; 1P 4,13), epihaneia = objawienie się Chrystusa w pełni majestatu boskiego (2Tm6,14; 2Tes 2,8) oraz parousia = triumfalne wejście wodza (1Kor 15,23; 2P 1,16 i 3,12)[6]. Sama Księga Apokalipsy pobudzała i nadal pobudza wyobraźnię i wiarę czytelników, zdumiewa oryginalnością stylu, także w sensie historycznym oraz tajemniczą wieloznacznością. Wiele ksiąg z Biblii odwołuje się do idei końca czasu, Dnia Pańskiego, apokalipsy. Oprócz ucisku, klęsk żywiołowych czy wojen (Mt 24,7-8) oraz objawienia się Antychrysta (2Tes 2,3) – znaków najczęściej kojarzonych , podaje także ewangelizację świata ( Mt 24,14), nawrócenie Izraela (Rz 11,25-26, Oz 3,4-5, Łk 21, 23-24),odstępstwo wielu od wiary (2Tm 3,1-5) i inne.  Choć 1000 letnie wspaniałe królestwo, od którego wziął swoją nazwę millenaryzm mija, a Szatan zostaje uwolniony – no właśnie zostaje uwolniony, a nie sam się oswobadza –  jego koniec jest przesądzony. Na podstawie wypowiedzi samego Jezusa, kościół jednym głosem przeciwstawia się wyznaczaniu konkretnych dat „końca świata” (Ew. Marka 13,32-33). Wczesnochrześcijański millenaryzm, który potępiał przyjemności zmysłowe, (zaliczając do nich także  zawieraniem małżeństw), potępiali teologowie aleksandryjscy z II i III w z Orygenesem na czele. Przeciwnikiem millenaryzmu był także św. Augustyn, który zajął stanowisko wobec gorączki milenijnej związanej z pogańską legendą, wg której koniec  świata miał nastąpić w 368 roku. opisywał, że „Każdy, niemal gwałtem, domagał się chrztu, od kogo tylko mógł. Nie tylko w kościele, ale również w domach, na ulicach i placach wołano o sakrament, uchroniłby ich przed gniewem”. Wkrótce panika wybuchła przy innej okazji , w 410 roku, w związku ze splądrowaniem Rzymu.

Także na naszym rodzimym podwórku Szkot Jan (John) Jonston związany z rodziną Leszczyńskich z Wielkopolski (przebywał w Lesznie w latach 1625 – 1656) w swoim dziele „O stałości natury” (Naturae constantia), za które zaproponowano mu katedrę filozofii na holenderskim uniwersytecie w Dewenter pisał, że  działy się już straszne rzeczy, że żyli już najokrutniejsi i bardzo rozwiąźli ludzie, a  świat istnieje i nie doznał uszczerbku. Powoływał się  do „gorszych” Greków i Rzymian, którzy np. potrawy oceniali według kosztu, a nie smaku.[7]Swoje wystąpienia kierował między innymi przeciwko Quiriniusowi Kuhlmanowi działającemu na Śląsku, który mówił o „kuhl-świętach” i „kuhl-prorokach”.

Choć tematykę apokaliptyczną rozwija wiele współczesnych filmów, a temat podejmowało wcześniej wielu znakomitych myślicieli, nie zwalnia nas to od samodzielnego myślenia.  Lęk w cieniu apokalipsy  nie powinien przyćmić chrześcijańskiej nadziei, nawet jeśli artyści czy ludzie sztuki próbując skierować nasz tok myślenia na refleksję nad sobą i światem ostentacyjnie malują sceny cierpienia ( Giotto, Hans Merling). Znacznie trudniej jest bowiem ukazać piękno zbawienia, nadzieję i radość.

Znacznie łatwiej jest ulec apokaliptycznemu zwiedzeniu, kiedy wokół dzieje się źle. Biblia absolutnie zachęca do mądrego wypatrywania i badania „znaków czasów” (Łk24,32-33), cała Księga Apokalipsy zawiera tak wiele wskazówek. Jak pokazuje historia, zbyt wielu ludzi na obrzeżach  kościoła w przeszłości zwyczajnie się pomyliło, uległo panice lub czasem krwawemu w skutkach zwiedzeniu opartemu o poczucie wpływu i władzy dusz. Tematyka milenijna jak widać, jest dość podatnym gruntem i  pożywką dla tego rodzaju ruchów.

 

 



[1] Piotr J.Śliwiński (red.) „W oczekiwaniu na Królestwo. Nadzieje i obawy związane z końcem tysiąclecia. Wyd. „M” Kraków 2000, s. 89-149

[2] Ks. Andrzej Zwoliński „Encyklopedia końca świata” Petrus. Kraków. 2009

[3] List 11/2005  wydawany przez Stow. Ewangelizacji przez Media ; Kraków, s.24

[4] Damian Thompson „Koniec czasu. Wiara i lęk w cieniu milenium” Prószyński i S-ka. Warszawa 1999, s. 58-64

[5] Tamże s. 81

[6] List 11/2005  wydawany przez Stow. Ewangelizacji przez Media ; Kraków , s. 30

[7] Tamże s. 165-166

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, powiadom o nim innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *