LENIN – Recenzja

Książka  „LENIN” , autor:  Antoni Ferdynand Ossendowski 

Rozumiem już Rosję, może nie do końca, ale jednak. Tłumaczył mi wytrwale Ossendowski, w swojej książce p.t.„Lenin” . Dzieło zdecydowanie wybitne. Nie tylko ze względu na potoczysty, niezwykle plastyczny  styl, który idealnie współgra z zamiłowaniem autora do geograficznie zorientowanej i nieco mrocznej tematyki. Również nie dlatego, że wychodzi poza  schemat powieści biograficznej. To książka przełomowa przede wszystkim ze względu na treść,  burząca stereotypy dotyczące komunizmu, które jak nam się wydawało, dobrze znamy. To książka  o Rosji i Europie, a przede wszystkim o ludzkiej nienawiści i zawziętości, która najpierw rosła powoli w sercach, rozdymała dusze i stopniowo domagała się ofiary z krwi. O nienawiści, która zaowocowała nieskrywanym  i od początku planowym okrucieństwem ubranym jedynie w ramy ideologii. Sam Lenin z ideologa – demagoga, teoretyka wyniesionego na czoło przez prądy historii objawia się  jako zimny, przebiegły i bezwzględny strateg. Bez mrugnięcia okiem posługuje się ludźmi jak pionkami do gry, zakładając, jak długo mogą być przydatni, a potem „pozbywa się” nieprzydatnych i zawalidróg. Nie przebiera w środkach: fałszuje pieniądze, oszukuje, świadomie składa obietnice bez pokrycia, zleca morderstwa, podjudza do samosądów i grabieży, demoralizuje, wręcz sprzyja wynaturzeniu. Stalin przy nim to tylko „dobry” uczeń, który usystematyzował i udoskonalił nauki przejęte od „mistrza” i oparł je na znajomych już fundamentach. Takiego Lenina nie znaliśmy, to już nie dziadek komunizmu, ale przebiegły ludzki potwór, choć do końca wierzący w swoje zatrute ideały.  „Lenin” to wreszcie książka psychologiczna, która z wielką wprawą kreśli wiarygodny portret narodzin wodza.

Ossendowski demaskuje komunizm jako utopijny ustrój, nie dlatego, że ta utopia był pozbawiona reguł zdrowego rozsądku  czy tego, co dzisiaj nazwalibyśmy regułami wolnego rynku,  choć  tak było było, ale utopia, która przed wszystkim szczytne ideały sprawiedliwości społecznej chciała zbudować wbrew moralności. To znacznie bardziej fundamentalne odkrycie. Komunizm to ustrój od początku zbrodniczy.  Kraina szczęśliwości i sprawiedliwości  społecznej, rozwiała się we mgle, kraj pogrążył się w zniszczeniu, kraj ludzi głodnych i obdartych, pogrążony w chaosie, wynaturzeniu i demoralizacji. Uprzedzam, że książka zawiera drastyczne sceny, niekoniecznie dla młodzieży.

To książka, która odsłania duszę rosyjską, wczoraj i dzisiaj, pozwala zrozumieć, jak było to w ogóle  możliwe, że naród ten otworzył się na ideologię leninizmu: mówi o rozwarstwieniu społeczeństwa, któremu brakowało wewnętrznego spoiwa, obojętności decyzyjnych urzędników państwowych na przytłaczającą nędzę chłopstwa i robotników, o  bezwzględności carskiego aparatu władzy, który nie tylko urągał poczuciu  sprawiedliwości, ale i sensu, znęcał się nad ciemiężonymi. O układach i zależnościach, które uniemożliwiały jakiekolwiek zmiany. Mówi o zabobonach i prymitywizmie moralnym wśród chłopstwa, które nie do końca przyjęło chrześcijaństwo  i miało skłonności do sekciarstwa, o zacofaniu i powszechnym wykorzystywaniu nędzy tej większości ze 150 mln mas społeczeństwa. O obłudzie prawosławnego kleru, o czołobitności dla cara czczonego prawie jako bóstwo, o oszustwach w programach szkolnych, bezsensownych lub tylko pozornych reformach. O  tkwiącej głęboko azjatyckiej dzikości i skłonności do okrucieństwa, o  rosyjskim radykalizmie, który to okrucieństwo własną piersią wykarmił. A potem o zagubieniu tej rosyjskiej duszy, która pozostała. O powszechnym braku nadziei. Przenikliwość autora  w rozumieniu politycznych zasad w wielu miejscach ociera się o prorocze wieszczenie (książka  3 autoryzowane wydanie miała w 1930 roku, jeszcze przed Stalinem i Hitlerem. )

Rozumiem już Rosję, lepiej rozumiem październikową rewolucję:  pękł wrzód socjalizmu, wylała się krew, dziki potwór wypełzł na świat, wyszumiał się , opił się krwi do syta i odszedł pozostawiwszy wyżarte sumienia i pustkę w duszy. Groźnie ryknął na Europę, która zwarła szeregi  i dość szybko wprowadziła niezbędne reformy, z których owoców czerpiemy do dzisiaj.

To także książka o etosie polskości, który przewija się na marginesie: o naszym głębokim patriotyzmie, bitności, pospolitym ruszeniu i było nie było zdrowym rozsądku i mimo wszystko ładzie społecznym i zaradności. Czy doceniamy te zalety? Czy wierzymy, że Polak potrafi?!

To także książka o tożsamości Europy, o uznaniu dla jej kulturowego dorobku i ładu społecznego: ”poczucia sprawiedliwości, zrozumienia obowiązku, poszanowania prawa, potrzeby trwałego porządku i systemu.” ( s. 18). Tamten cichy podziw, tym bardziej uwydatnia , jakże aktualne  pytanie o przyszłość tego ładu. Ossendowski pisze (s.19), że gmach naszej cywilizacji jest wstrząsany wojnami i rewolucjami, a „gmach (ten) nie jest scementowany ani stałością psychologiczną, ani zdolnością do namysłu, ani pobudkami religijnymi, ani hasłami ideowymi.” Ślepe i często bezwzględne dążenie do dobrobytu, czyni nas także niewolnikami nie w mniejszym stopniu niż rzesze uciskanych rosyjskich chłopów i robotników.

Powieść Ossendowskiego, nawet jeśli nieco ubarwiona, tchnie realizmem bezpośredniego świadka wydarzeń, rewolucję przeżył  na Syberii, skąd uciekał przed nadciągającym czerwonym frontem. Autor umiejętnie zszywa skrawki historii, słyszane to tu, to tam, w jędrną  całość , a wyłaniająca się skala okrucieństwa i rozkładu społecznego jest przejmująca.

Z górą 80 lat później  oraz z górą 70 milionów ofiar dalej, Ryszard Kapuściński potwierdza zdanie Ossendowskiego o Rosji ( „Rwący nurt historii”): o jej imperialiźmie, skłonności do popadania w skrajności, mistycyzmie, dezintegracji wielonarodowego społeczeństwa, dwoistości natury: nieufności wobec obcych, a wylewności dla swoich, o  zaległościach cywilizacyjnych oraz swoistej narodowej wyuczonej bezradności, stanowiącej echa stalinizmu: pogodzenia z trwałością cierpienia, niechęci do buntu pomimo znużenia, przywiązania do miejsca, w sensie geograficznym, ale i metafizycznym, bo gdzie indziej się podziejesz?  System nadal wygrywa tu z jednostką, którą się żywi.

Ossendowski wytłumaczył nam komunizm od podstaw i do końca, nie pozostawiając złudzeń co do celów tej wszechstronnie wyniszczającej ideologii. Sowieci także nie mieli złudzeń, że należy zatrzeć pamięć o tym autorze. Choć okupację spędził w Warszawie, zmarł akurat na początku stycznia 1945 roku, tuż przed rosyjskim frontem „wyzwoleńczym”.  Kiedy Armia Czerwona wkroczyła  do stolicy, rozkopano jego grób, aby upewnić się, czy osobisty wróg towarzysza Lenina na pewno nie żyje.

Agnieszka Marianowicz-Szczygieł

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, powiadom o nim innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *