Swój autorytet rodzic musi wypracować

Artykuł „Autorytet rodzica” ukazał się w całości w magazynie „Teraz i zawsze” nr 7-8 (26) lipiec sierpień 2013, str. 11-13; http://terazizawsze.pl/

02011306 02011302

 

fragment:

„Dla małych dzieci, które przejawiają naturalny na pierwszych etapach życia egocentryzm myślenia, świat dosłownie kręci się wokół nich. Oczekiwania i potrzeby innych rzeczywiście są abstrakcją. Mamy więc autorytet z nadania, stopniowo począwszy od młodszego wieku szkolnego, a zwłaszcza przez okres nastoletni, stajemy się dla dzieci autorytetem z wyboru, a na naszej  legitymacji rodzicielskiej pojawia się w końcu nasze zdjęcie. Ale wcześniej młodzież drogą wielokrotnego powtarzania dosłownie testuje naszą życiową mądrość, cierpliwość, wobec którego najbardziej wymyślne crash testy, są niczym. Jeśli przetrwamy te chwile zwycięsko i po licznych wybuchach emocji nastolatka okażemy się zbudowani z materii „niezniszczalnej” (mam nadzieję, że jako mama nastolatek jestem na dobrej drodze), dostępujemy w końcu zaszczytu umieszczenia naszego zdjęcia na legitymacji rodzicielskiej. I naprawdę mamy powód do dumy! Warunkiem absolutnie niezbędnym jest czas, czas i jeszcze raz czas poświęcany dzieciom! Nawet proste życiowe sytuacje, które stwarzają możliwość okazywania drobnych wyrazów czułości, humoru i zainteresowania oraz zaangażowania w życie naszego dziecka są nieocenione. Liczą się nasze domowe rytuały, jak np. żarty przy stole po kolacji, strojenie śmiesznych min ze szczoteczką do zębów przed lustrem, czy np. wspólne lepienie z modeliny. Nawet jeśli tego czasu mamy mniej, ważna jest nasza dostępność, i to, że dziecko wie, że wysłuchamy opowieści o wyjątkowo niesprawiedliwym potraktowaniu przez koleżanki, a stos papierów z biura na chwilę odłożymy na bok, że wyłączymy telefon służbowy na szkolnym przedstawieniu lub podczas przygotowywania szopki.  Jak zawsze kryterium stanowi, to co jest ważne dla dziecka, a nie dla nas. A więc drodzy rodzice sportowcy – doceniajcie synów, którzy przejawiają np. zamiłowanie do tańca, drogie mamy, kochające falbanki, przygotujcie się, że wasze dzieci mogą lubić glany i dredy. Po pierwsze czas, po drugie zaangażowanie w życie dziecka. Autentyczność i spójność głoszonych zasad z własnym zachowaniem to kolejne kryterium budowania naszego rodzicielskiego autorytetu. Dzieci są wspaniałymi obserwatorami i bardzo szybko wyłapią, że głosimy, co innego niż sami robimy. „

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, powiadom o nim innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *